Odniosłam wielki, bardzo osobisty sukces! Minął tydzień od kiedy karmię synka bez pomocy nakładek silikonowych. Przez cały miesiąc od porodu starałam się od nich odejść, ale z różnym skutkiem.

Zależało mi na tym, aby zrezygnować z nakładek po pierwsze, dla wygody, a po drugie, dla utrzymania laktacji (podobno nakładki mogą zaburzać działanie oksytocyny). Co więcej, przyznam się Wam, że z nakładkami czułam się trochę jak z protezą, co wpływało na moje samopoczucie. A przecież to tylko głupi kawałek silikonu, który ma ułatwiać życie.

Moje początki karmienia piersią były trudne. Synek nie potrafił dobrze chwycić piersi, ja nie potrafiłam znaleźć wygodnej pozycji, zajmowało to dużo czasu, a ja traciłam cierpliwość. Karmienie w domu z nakładkami było po prostu łatwiejsze. Dziecko od razu łapało pierś i piło. Było to dobre rozwiązanie w nocy lub jak się spieszyłam, bo wiedziałam, że karmienie nie potrwa długo. Mimo wszystko starałam się nakarmić syna „gołą” piersią przynajmniej raz dziennie. Zajmowało to niestety nieraz 1-1,5h.

Nadszedł jednak pewien deszczowy dzień, kiedy zawzięłam się i powiedziałam „teraz albo nigdy”. I udało się 🙂 A udało się za sprawą kilku czynników. Mam nadzieję, że moje doświadczenie przyda się nie tylko tym z Was, które chcą odejść od nakładek, ale również tym z Was, które po prostu mają problem z dostawieniem dziecka do piersi.

A zatem:
POŚWIĘĆ CZAS
To najważniejszy punkt. Ja wykorzystałam zimny, wietrzny, deszczowy dzień. Nigdzie nie wychodziłam. Nic nie planowałam. Nigdzie się nie spieszyłam. Miałam czas na ćwiczenie i próbowanie, a z kolei nie miałam żadnego powodu, żeby sięgnąć po nakładki i się poddać. Nawet w nocy, gdy powieki same opadały, a zassanie jednej piersi następowało dopiero po 30 minutach!
BĄDŹ CIERPLIWA
Jak już znalazłaś czas, to teraz uzbrój się w cierpliwość. Karmienia trzeba się nauczyć, a każda nauka potrzebuje wytrwałości. Nie wszystkie dzieci od razu po urodzeniu z łatwością chwytają pierś. Moje pierwsze karmienia, w tym te nocne, niekiedy trwały 1,5h! Przygotuj się też na to, że będzie bolało. Dziecko będzie wielokrotnie nieumiejętnie chwytać sutek, a to nie jest przyjemne. Zaciśnij zęby i do przodu! Ja bez nakładek karmię już tydzień, a sutki nadal bolą.
PRZYJMIJ WYGODNĄ POZYCJĘ
O dziwo łatwiej zaczęło mi się karmić, jak zrezygnowałam ze wspomagaczy typu rogal (tzw. cebuszka). Jest mi z nim strasznie niewygodnie, dziecko się zsuwa, trzeba podkładać poduszki. Chciałam się nauczyć karmić w pozycji naturalnej, aby móc to robić nawet na ławce w parku. Przecież nie będę miała wtedy ze sobą poduszki.
PAMIĘTAJ O KILKU ZASADACH
Znalazłaś czas, przyjęłaś pozycję, wzięłaś głęboki oddech. Możesz zaczynać. Pamiętaj jednak o kilku ważnych zasadach, które mi bardzo ułatwiły przystawianie dziecka.
– przystawiaj dziecko do piersi, a nie pierś do dziecka
– złap pierś chwytem w kształcie litery C (4 palce od spodu, kciuk od góry)
– dziecko musi chwycić brodawkę z jak największą częścią otoczki, bo wtedy odpowiednio stymulowana jest laktacja. Dzięki temu też karmienie nie jest bolesne. Jak w trakcie karmienia poczujesz kłujący ból, to znaczy, że pierś wysunęła się dziecku z buzi i ssie samą brodawkę.
– dziecko musi dotykać pierś noskiem, a dolna warga powinna być wywinięta – o ile ciężko sprawić, żeby warga się wywinęła, o tyle łatwo docisnąć lekko buzię dziecka do piersi, aby nosek ją dotknął
– czasami warto poczekać, aż dziecko się rozpłacze 🙂 – ma wtedy szeroko otwartą buzię, a to ułatwia chwycenie piersi
– przecieraj co jakiś czas ręczniczkiem lub pieluchą tetrową pierś, a dziecku buzię, aby nie ślizgało się po piersi

 

Powodzenia! 🙂

Koszulka + body: StefStaff

  • Super! Gratulacje calkowitego odejscia od nakladek! Ja tez z tym walcze z takich samych powodow. Skorzystalam z Twoich rad i za pierwszym zarem sie udalo. Wypuscila piers (wtedy normalnie konczylo sie karmienie bez nakladki) a tu wsadzam drugi raz i ssie ale trzeci raz juz nie. ryk, wyginanie sie. I moje pytanie jest takie czy dalej przystawiac bez czy z nakladka? Jak to u Ciebie wygladalo? Ile teraz trwa karmienie u Was? Maly lepiej przybiera na wadze?
    Pozdrawiam,
    Natalia

    • Najważniejsze to się nie poddawać i nie sięgać po nakładki. Ja tak robiłam przez pierwszy miesiąc – próbowałam piersią, nie udawało się, no to najłatwiej było sięgnąć po nakładkę. W końcu, tak jak to opisałam w poście, poświęciłam cały dzień na ćwiczenia i naukę. I udało się. Mały co chwilę wypuszczał pierś albo w ogóle nie potrafił chwycić. Nieraz dopiero o 30 minutach chwytał na dobre i pił. Jak Twoje dziecko płacze przy dostawianiu to nawet lepiej 😉 bo jak dziecko ma otwartą buzię, to lepiej je nakierować na pierś i energicznym ruchem docisnąć jego główkę do piersi. Co do najadania się, to o wiele krócej trwa teraz karmienie – teraz ok. 15 minut, a z nakładkami Medeli (rozm. L) ok. 20-25 minut (z nakładkami Avent rozm. S 40 minut, a i tak się nie najadał, bo nie robił kupek). Ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz. Najlepiej poświęć na to cały dzień, żeby nigdzie się nie spieszyć, nie mieć żadnych planów. Jeśli nie ma żadnych przeszkód medycznych (np. wędzidełko) to musi się udać 🙂 A zobaczysz, jaka to wygoda bez nakładek – tylko wystawiasz pierś i tyle. A tak to mycie tych nakładek, nakładanie, odpadanie, cieknące mleko i z nakładki, i z buzi mleka. Teraz jest bez porównania. Powodzenia!

    • Ola! Musze serdecznie Ci podziekowac!!!! W dzien kiedy zostawilam u Ciebie komentarz bylam juz tak zdesperowana by odejsc od tych nakladek! Wydawalo mi sie ze to przez nie slabo przybiera(przybierala mam nadzieje) na wadze. Potrafila na mnie wisiec godzinami. Trafilam na Twojego bloga przystawilam dzidzie do piersi tak jak to opisalas i mala sie zassala!!! :):):) Alez bylo radosci! Okazalo sie ze zle ja przystawialam! Jestesmy juz 4 dni bez nakladek. Teraz nawet juz nie musze jej "podawac" piersi. Sama ja ssie! Dziekuje Ci serdecznie! Nawet nie wiesz co dla nas zrobilas! Mam nadzieje, ze teraz bedzie wiecej przybierac na wadze. A no i tez je 15 minut czasami dluzej. Widac ze jest szczesliwsza, bardziej syta bo i lepiej spi. Teraz zaczelam sie bardziej cieszyc macierzynstwem 🙂 :* :* :*

    • Wzruszyłam się… Nawet nie wiesz, jak się cieszę! 😀 Gratulacje!

  • to ja mam pytanie … moja nawet jak (czasem) dobrze chwyci, to się wierci niemiłosiernie i wygina i kończy się tak, że wisi na sutku… wtedy już nie odstawiam jej od cyca tylko pozwalam dalej jeść, zresztą nawet jak prawidłowo chwyci cyca to często wypada jej z buzi i potem łapie sama pierś i nie przystawia się prawidłowo, co robić w takiej sytuacji?pozwolić jej jeść czy zabierać cyca? Dodam, ze sutki mam już zahartowane a i ona pięknie przybiera na wadze .. aaa i najwazniejsze, tak się wierci podczas karmienia,ze nałyka się powietrza i potem jest jeszcze gorzej bo nie mozna jej nakarmić cycem, masakra.. 🙁
    dorota

    • Przede wszystkim, najważniejsze, że przybiera 🙂 Jeśli chodzi o wysuwanie się piersi, czyli gdy dziecko ssie samą końcówkę (mnie to strasznie boli), to konsultantka laktacyjna uczyła mnie, żeby odstawiać dziecko i jeszcze raz prawidłowo przystawiać (żeby dziecko chwyciło jak najwięcej otoczki). Mój mały nieraz się wierci i pręży i sprawia wrażenie, jakby się bawił piersią ("wypluwa" i za chwilę sam znowu łapię i tak co chwilę), a tak naprawdę już wiem, że nie bawi się, tylko coś go męczy, a dokładniej gazy. I u nas to zawsze są gazy. To, co wtedy robię, to przerywam karmienie i biorę go na ramię na odbitkę. Jeśli to nie pomoże, to kładę go na plecach i staram się mu pomóc w uwolnieniu gazów. U nas to naprawdę zawsze działa! A robię to tak: zginam małemu nóżki i powoli dociskam do brzuszka (jak wiem, że sporo zjadł, to trochę czekam, żeby pełnego brzuszka mu nie uciskać) i przytrzymuję te nóżki. Potem składam mu nóżki jak w siadzie tureckim (w takiej pozycji płodowej – młody uwielbia tę pozycje, zawsze się przy niej uspokaja) i znowu dociskam do brzuszka. Dobrze zwiększać ten docisk, ale nic na siłę. Potem dociskam nóżki na przemian – prawą nóżkę do brzucha i stopę kieruję do lewego biodra, lewą do prawego. W międzyczasie pomaga też rowerek. Warto powtarzać takie ćwiczenia na zmianę. Co do nasilenia nacisku to sama wyczujesz, dziecko prędzej czy później się podda tym ruchom. Takie ćwiczenia pokazała mi kiedyś moja siostra, która rodziła za granicą i takiego czegoś nauczyła jej położna w szpitalu. Może dzięki temu ani jej dzieci, ani mój mały nie mają kolek. Spróbuj aż do skutku. U nas działa to za każdym razem. Idzie cała seria bączków 😉 Ćwiczymy tak nie tylko jak mały się pręży, ale profilaktycznie po każdej drzemce, bo wtedy dużo gazów się gromadzi. Zauważyłam, że to, że dziecko samo sobie parę bączków puści (np. jak się przebudza) to niewiele daje. Spróbuj i daj potem znać, czy coś pomogło 😉 Aha, nieraz dopiero po 5 czy 10 minutach idzie seryjka, więc się nie poddawaj. To zależy jak bardzo coś tam zalega w brzuszku 😉 Jeśli to nie pomoże, to może warto pójść do dobrego fizjoterapeuty dziecięcego? Bo może to być związane z jakimś napięciem mięśniowym lub czymś podobnym (którego nieraz pediatra nie stwierdzi). Ale o tym już się nie wypowiadam, bo się nie znam. Mam nadzieję, że to kwestia gazów i sobie poradzicie 🙂

  • czyli nie tylko Moja ma taki problem przy jedzeniu 🙂 dzięki za pomoc… cały czas walczę ale czasem mam wrażenie, że to walka bardzo nierówna …
    a niby karmienie piersią jest intuicyjne, hahaha
    ps. dziś usłyszałam w TV ciekawy tekst : wszystkie cyce na ulice 🙂
    i ja dołączam się do tej akcji, haha