No i nadeszła prawdziwa jesień. Z deszczem, wiatrem i spadkiem temperatury. Tylko czekać aż pojawi się przeziębienie i katar. My pierwszy dość silny mamy już za sobą, ale na szczęście nie towarzyszyła mu gorączka. Akurat byliśmy na wyjeździe, nie mieliśmy ani zwykłej gruszki, ani Katarka+ (i tak na wyjeździe by nam nie pomógł, bo nie mieliśmy odkurzacza ;)), więc zakupiliśmy aspirator w aptece, najpierw na próbę jeden, potem drugi, który miał lepsze opinie w internecie. W sumie katar cały czas trwa (już ok. tygodnia), ale teraz aspirator potrzebny jest tylko rano. Przez ten tydzień przetestowałam w sumie 4 rozwiązania, a poniżej moja opinia o nich.

 


1. GRUSZKA

Od narodzin Tomka mam w domu przy przewijaku zwykłą gruszkę, którą kupiłam w Rossmannie za parę złotych. Na wyjazd jej nie wzięłam, bo w sumie jej nie używam. Nie wiedziałam też, że pojawi się taki katar. Raz zaciągnie, raz nie – jest mało efektywna. Po powrocie porównałam ją z innymi aspiratorami i nie miała szans 😉 Wg mnie może się przydać przy noworodkach, żeby oczyścić nosek z wydzieliny, która zbiera się w nosku nawet jak nie ma kataru. Poza tym, nie widzę innych plusów. Może trochę większe gruszki, lepszej jakości, dają radę, ale z pewnością nie ta. I jeszcze jeden minus – trudno wyczyścić ten niebieski zbiorniczek, do którego może się dostać wydzielina.


2. ASPIRATOR SOPELEK

 

To pierwszy aspirator, po który sięgnęliśmy. Jego działanie polega na zasysaniu przez rodzica wydzieliny poprzez rurkę. Przezroczystą końcówkę aspiratora wkłada się do noska dziecka. Nie powiem, aspirator spełnił swoją rolęładnie ściągał wydzielinę, co bardzo nam pomogło szczególnie wieczorem i w nocy, kiedy było jej najwięcej. Tomek nareszcie mógł spokojnie spać. Jednak aspirator ma dużą wadęustnik jest plastikowy, więc kiedy przytrzymujesz go zębami wystarczy chwila, żeby je sobie zniszczyć czy ukruszyć. Niestety na samym początku Tomek bardzo się denerwował i wiercił. Machał rękami na wszystkie strony i wielokrotnie uderzał lub ciągnął za rurkę – naprawdę trzeba wtedy uważać na ten ustnik, bo dziecko może Ci nieświadomie zrobić nim krzywdę. Aspirator Sopelek polecam dla dzieci do ok. 3 miesiąca – takie dziecko nie wyrwie rurki, bo nie jest jeszcze takie żywe, a co najważniejsze, końcówka, którą wkładasz dziecku do noska, jest węższa niż w przypadku kolejnych aspiratorów. Sopelek kosztuje ok. 18 zł, w cenie jest etui, rurka i 2 końcówki. Zapasowe gąbeczki (filtry) i końcówki to jakieś groszowe sprawy.

3. ASPIRATOR NOSEFRIDA
To mój wybór. Już wiem, że będę go ze sobą wszędzie zabierać, żeby katar nas nie zaskoczył. Działa na tej samej zasadzie co Sopelek, ale tu już ktoś pomyślał, żeby zamienić plastikowy ustnik na gumowy. Aspirator kosztuje ok. 22 zł (etui, rurka, końcówka i kilka filtrów), ale jest to jednorazowy wydatek, bo plastikową, niebieską końcówkę wystarczy dobrze umyć, a zapasowe gąbeczki (filtry) to koszt ok. 3 zł za 10 sztuk. Tak jak jednak napisałam w poprzednim punkcie, ten aspirator ma szerszą końcówkę i nie polecam dla noworodków i małych niemowląt do 3-4 miesiąca życia. Mój Tomek ma 4,5 miesiąca, a końcówka jest jeszcze odrobinę za szeroka jak na moje oko. Mimo wszystko aspirator jest bardzo efektywny i dobrze ściąga wydzielinę.
4. ASPIRATOR KATAREK+
Owiany mgiełką tajemnicy. Dreszcz przechodzi rodziców na samą myśl o nim. Bo jak to tak odciągać wydzielinę z noska dziecka odkurzaczem? Zastanawiasz się, czy siła odkurzacza nie odessie wydzieliny razem z mózgiem? 😉 Taaaak, też tak myślałam, ale co się okazało. Po pierwsze, budowa wewnętrzna sprawia, że siła ssania jest mniejsza niż mogłoby nam się wydawać. Po drugie, Katarek+ dozwolony jest dla odkurzaczy o mocy 800-1800W. Nasz odkurzacz ma max 1100W i wcale mocno nie ciągnął. Po trzecie, jeśli się czegoś obawiasz, to sprawdź najpierw na sobie (na swoim nosie lub po prostu na ręce). Wiem, że opinie o Katarku+ są bardzo dobre, ale ja jestem w stanie ten sam efekt uzyskać NoseFridą. Może to kwestia tego, że nasz odkurzacz ma dość małą moc i jakoś szczególnie mocno nie zasysa. Co więcej, nieraz trzeba odciągnąć dziecku wydzielinę w środku nocy, gdy budzi się i nie może spokojnie oddychać. Naprawdę chcesz wtedy targać z szafy odkurzacz? A co z wyjazdami? Pójdziesz do obsługi hotelu i powiesz „Czy mogę pożyczyć odkurzacz?” 😉 Inna jeszcze sprawa, to wyprofilowanie uchwytu, za który trzymasz aspirator – jak dla mnie jest za mocno wyprofilowany i przez to niewygodny. Wolę proste rozwiązanie jak w NoseFridzie. I ostatni minus, jak dla mnie – końcówka również jest dość szeroka, więc na pewno nie użyłabym tego, jak pisze producent, u dzieci od 1. dnia życia. A nie, jest jeszcze jeden – przy Katarku+ najlepiej jak uczestniczą 2 osoby, bo jedna może sobie nie poradzić. To według mnie bardzo duży minus. Koszt Katarka+ to między ok. 50 a 79 zł w zależności, jaki model wybierzesz (sprawdźcie przed zakupem czym się różnią, bo różnice są chyba w dodatkowych gadżetach w etui). W etui jest aspirator i szczoteczka do czyszczenia – przydatne rozwiązanie, które mogliby producenci dokładać też w Sopelku i NoseFridzie.
Podsumowując, każdy aspirator ma plusy i minusy, ale najmniej tych drugich widzę w aspiratorze NoseFrida. Ten bym wybrała ponownie, ale uwaga, nie dla noworodka. Jeśli Twój noworodek lub 2-3 miesięczne dziecko ma silny katar, to wg mnie lepszym rozwiązaniem będzie Sopelek.
A Wy czego używacie?

 

  • Ja z kolei nie polecam Fridy. Tylko się tak wydaje, że można uzyskać ten sam efekt co tym do okurzacza, a tak na prawdę to tylko złudzenie. "Dzięki" Fridzie mój synek złapał zapalenie ucha, a do tego ja się zaraziłam wyciągając katar ustami. Lekarka poleciła mi odciągacz do odkurzacza, bo on wyciąga też katar z zatok i gardełka, co jest mega ważne, bo to właśnie zalegające katar powoduje zapalenie ucha czy oskrzeli. A dodatkowym plusem jesto to, że nie muszę wysysać ustami, bo umówmy się, że nie jest to zbyt hmm… przyjemne 🙁