dsc_0710_poziom
Widzisz, że Twoje dziecko coś męczy, że płacze, a Ty nie możesz mu pomóc? To ja Ci powiem, że możesz! Najważniejsze to przyjrzeć się temu kiedy, gdzie i w jakiej sytuacji Twoje dziecko się tak zachowuje. Obserwacja, testowanie rozwiązań, próby, znowu obserwacja i znowu próby. Pamiętaj, że kto jak kto, ale matka jest w stanie pomóc swojemu dziecku w każdej sytuacji, bo najlepiej je zna. Trzeba jednak poświęcić sporo czasu i po prostu chcieć pomóc.
Dziś na warsztat biorę temat kolek. Trafia mnie, jak słyszę tekst: „Trzeba to przeczekać, to minie”. Chcesz, żeby Twoje dziecko męczyło się kilka tygodni/miesięcy, a Ty razem z nim? Jeśli lekarz lub Ty sama postawiliście diagnozę: kolka, to spróbuj mojej metody. U mnie się sprawdza, choć czasami muszę poświęcić godzinę. O czym mowa? Nie o żadnych medykamentach typu Sab Simplex, Espumisan czy innych Windi, tylko o zwykłych ćwiczeniach, które nawet mogą stać się fajną rozrywką i zabawą dla Twojego dziecka.
SKĄD TO WIEM?
Nie dowiedziałam się o tym w szkole rodzenia, nie dowiedziałam się o tym w szpitalu, nie dowiedziałam się o tym od pediatry. W ogóle nie wiedziałabym o tym, gdyby moja siostra nie urodziła pierwszego dziecka w belgijskim szpitalu. Tam położna pokazała jej, jak rozprawić się z kolką. Było to niemal 5 lat temu. Pamiętałam o tym, ale całkowicie zapomniałam poszczególnych ćwiczeń, które pokazała mi wówczas moja siostra. Wypracowałam jednak swoje i jak się potem okazało, częściowo pokrywają się z tym, czego uczyła belgijska położna. Zobaczysz, Ty też wypracujesz swoje ćwiczenia, bo będziesz najlepiej wiedziała, co działa na Twoje dziecko. Ok. To przejdźmy do konkretów.

CZY TO JEST KOLKA?
Nie będę tu pisała elaboratu o kolce, bo znajdziecie o niej wiele artykułów w Internecie. Nie jestem lekarzem, ale tak na chłopski rozum – skoro na kolkę poleca się Espumisan, Sab Simplex czy Windi, które mają za zadanie uwolnić gazy, a producenci butelek wprowadzają kolejne modele butelek antykolkowych, które mają na celu ograniczanie połykania przez dziecka powietrza, to dla mnie kolka równoznaczna jest z gazami. I tak jest w naszym przypadku. Pytanie, jak dochodzi do takiego zagazowania. Dieta mamy? Ja już odstawiałam nabiał, słodycze, kawę, herbatę, ale kolki nadal są. Wg mnie u nas powodem jest łapczywe picie (karmię piersią). Jak Tomek pije, słyszę i czuję, jak połyka powietrze. Niestety na to nie znalazłam jeszcze rozwiązania (staram się go odbijać przy przekładaniu z piersi do piersi, ale jest wtedy niecierpliwy). Tomek ma obecnie 5 miesięcy, a o dziwo od ok. miesiąca ma je częściej niż jak był zupełnie mały. Z tego, co mi wiadomo, kolki są do ok. 6 miesiąca. I znowu na chłopski rozum – podejrzewam, że nie dlatego, że układ pokarmowy się w pełni ukształtował, tylko dlatego, że po pierwsze, dziecko jest bardziej ruchliwe, podciąga nogi do góry, obraca się na boki, na plecy, na brzuch, siada i samo potrafi uwolnić te nagromadzone gazy (widzę to już teraz u Tomka, szczególnie, jak sobie ciągnie stopy do buzi). Po drugie, wprowadza się stały pokarm do diety dziecka, a zatem zmniejsza się liczba karmień piersią czy butelką.
A teraz sprawdź, czy któryś z poniższych objawów dotyczy Twojego dziecka (spisałam je z obserwacji, nie z żadnej fachowej książki):
– Twoje dziecko pręży się i wygina głowę do tyłu
– Twoje dziecko piszczy podczas jedzenia
– Twoje dziecko wybudza się z płaczem (szczególnie jak dzieje się to po krótkim czasie od zaśnięcia)
– Twoje dziecko stęka
– Twoje dziecko jest nerwowe podczas jedzenia, wierci się
– Twoje dziecko płacze (a wiesz, że jest najedzone, przewinięte i nie jest zmęczone)Co ważne, dzieje się to głównie popołudniami i wieczorami. Ja przeszłam wszystkie te objawy, ale moje dziecko długo się nie męczy, bo umiem mu pomóc i jeśli w ogóle dopuszczę do powstania kolki, to szybko jestem w stanie jej zaradzić.
CO I JAK ROBIĆ?
Opracowałam kilka kluczowych zasad:
1) Działaj zawczasu
Nie bez powodu profilaktykę nazywa się medycyną przyszłości. Jeśli się postarasz, możesz w ogóle nie dopuścić do pojawienia się kolki. Po co czekać, aż dziecko zacznie płakać? Jak to zrobić? Po prostu poniższy zestaw ćwiczeń rób ZAWSZE, gdy:
– Twoje dziecko się obudziło – po każdej drzemce, a szczególnie po nocnym spaniu dziecko jest mocno zagazowane. Dziecko, które nie ma kolki jest rozluźnione, a wtedy najlepiej robić te wszystkie ćwiczenia.
– Twoje dziecko samo puściło bączka/bączki – wierz mi, że jest ich tam więcej. To, że już coś poszło, to bardzo dobry znak i będzie łatwiej z resztą 🙂
2) Bądź cierpliwa
Nie poddawaj się po 5 minutach. Ja jednej nocy „pracowałam” nad Tomkiem, który się wybudził z płaczem, przez godzinę. I uwaga, przez tę godzinę, poszło 31 gazów! Tak, liczyłam. Po ostatnim na twarzy Tomka zagościł uśmiech 🙂 Każde ćwiczenie powtarzaj do skutku, w różnej kolejności.
3) Obserwuj reakcję dziecka
Powyżej spisałam objawy kolki – przyjrzyj się dziecku, może pasuje do tego opisu i będziesz mogła mu pomóc. Tak samo poznasz, że dziecko jest już „oczyszczone” z gazów. Starszy niemowlak zacznie się uśmiechać, gaworzyć (a nawet głośno gadać!) i będzie miał ochotę na zabawę. Malutkie dziecko po prostu zaśnie. Pamiętaj jednak, że to może być nawet kilkanaście gazów. Czy to był ostatni, zauważysz po reakcji dziecka.
4) Wypróbuj różne ćwiczenia
Sama zobaczysz, co najlepiej działa. Będziesz wiedziała, jak wysoko podnieść nogę, jak mocno masować itp. Może wprowadzisz coś, czego ja nie ujęłam.
5) Nie bój się, że zrobisz dziecku krzywdę
To Ty będziesz robić te ćwiczenia, więc Ty będziesz wiedzieć, jak mocno docisnąć, jak ułożyć dziecko. Przecież matka nie skrzywdzi swojego dziecka. Jeśli czegoś nie jesteś pewna, po prostu tego nie rób. Dzieci są bardzo elastyczne, sama zobacz, jak dziecko zadziera nogi i wkłada stopy do buzi 😉
6) Nie rób nic na siłę
Jeśli dziecko bardzo płacze i się pręży, postaraj się najpierw je jakoś uspokoić albo zacznij od ćwiczeń najspokojniejszych (np. ćwiczenie nr 4). Kilka propozycji jak uspokoić dziecko (do niektórych możesz potrzebować pomocy partnera):
– grzechotanie
– klaskanie
– nucenie/włączenie ulubionej melodyjki czy pozytywki
– przystawienie do piersi na chwilę (ale uwaga, to błędne koło, bo dziecko znowu się zapowietrza)
– szeleszczenie (nawet zwykłą siatką, żeby tylko skupić uwagę)
– przytulenie/lulanie/noszenie na rękach
– ułożenie w pozycji z ćwiczenia nr 4
No to teraz najważniejsze, co robić. Nie musisz wykonywać tych ćwiczeń po kolei, to tylko lista ćwiczeń, a nie „plan treningowy”. WAŻNE: poszczególne ruchy wykonuj, w miarę możliwości, na 3 sposoby: 1) płynne dociskanie ze zwiększaniem nacisku, 2) dociskanie pulsacyjne ze zwiększeniem nacisku, 3) kołyska (bujanie na boki) ze zwiększaniem nacisku.
1. Złap dziecko za nóżki pod kolanami (za uda) i trzymając nóżki równolegle do siebie, dociśnij je delikatnie do brzuszka dziecka. Stopniowo zwiększaj siłę docisku (trzymaj ok. 10-20 sek.) i kolana (również stopy, jeśli dziecko poddaje się ruchom) kieruj w stronę głowy. Poza jednostajnym ruchem wykonuj również ruchy pulsacyjne (10-20 razy), zwiększając siłę nacisku. Uważaj na odcinek lędźwiowy, żeby za bardzo go nie odrywać od podłoża.
 
2. Złap dziecko za nóżki pod kolanami (za uda) i układaj je na boki, najpierw na prawą stronę, potem na lewą (po kilka razy w obie strony). Zwiększaj siłę nacisku i pulsuj (10-20 razy). Wykonuj to ćwiczenie również w formie kołyski z nogami cały czas ugiętymi i przybliżonymi do brzucha.
 dsc_0710_poziom
3. Złap dziecko za nóżki pod kolanami (za uda). Prawą nogę dociskaj na lewo, lewą na prawo. Płynnie, a następnie pulsacyjnie (10-20 razy). Jeśli dziecko jest dość rozluźnione możesz stopę kierować wyżej w stronę głowy (tak jak dziecko wkłada sobie stopę do buzi).
4. Ułóż nóżki dziecka w takiej pozycji, w jakiej było w brzuchu mamy. Tak złożone nóżki dociskaj do brzuszka płynnie, a następnie pulsacyjnie (10-20 razy). Dziecko uwielbia taką pozycję. Szczególnie zauważyłam to u Tomka jak miał kilka tygodni. Często się wtedy uspokajał. W takiej pozycji wykonuj również kołyskę na obie strony. Możesz też delikatnie unieść pupę (ale nie za mocno, żeby uważać na odcinek lędźwiowy).
 
 5. Połóż dziecko na boku. Jedną ręką chwyć jedną nogę, a drugą ramię i dociskaj nogę do brzucha w stronę ramienia. Zmień strony. Dla każdej ze stron po 10-20 razy.
 
6. Jako przerywnik między ćwiczeniami rób dziecku rowerek. To dodatkowo rozrusza jelitka 🙂
 

7. Jako przerywnik rób również masaż brzuszka. Najpierw delikatnie, a następnie intensywniej. Dziecko lubi też, jak trzymasz ciepłą rękę na brzuszku. Możesz też wtedy poczuć, jak jelita „pracują”.

 8.  W uwalnianiu gazów pomaga również kładzenie dziecka na brzuszku. Teraz ze starszym Tomkiem bardzo pomogło wprowadzenie pewnego rytuału – karmię go na ok. pół godziny przed kąpielą, a po kąpieli kładę go jeszcze na brzuszku na macie i pozwalam bawić. Za każdym razem ładnie się sam „oczyszcza”, a dodatkowo zmęczy. Po tym następuje karmienie i wyciszenie.
Możesz też co jakiś czas pionizować dziecko i rytmicznie lulać na ramieniu. To pozwala dziecku odbić, bo nieraz to właśnie to dziecku przeszkadza zasnąć.
I na zakończenie. Tak jak wspomniałam, nie jestem lekarzem, nie pisałam tego z żadną książką. Jetem jednak mamą i przetestowałam to na SWOIM dziecku. U nas działa to, myślę, że w 98%. W pozostałych przypadkach pozwalam Tomkowi po prostu usnąć przy mojej piersi na leżąco, bo to go uspokaja. Nie wiem, czy Twoje dziecko męczy kolka, a jeśli tak, nie wiem, jaka jest jej przyczyna (może to być np. nietolerancja laktozy itp.) Jeśli jednak nasze objawy pokrywają się z Waszymi, jestem przekonana, że te ćwiczenia pomogą. Potrzebna jest jedynie Twoja chęć i wytrwałość. A po medykamenty zawsze można sięgnąć w ostateczności.
Powodzenia i koniecznie daj mi znać, czy u Was pomogło!PS. Ale pięknie Tomek zapozował, prawda? Mąż też się spisał 🙂