Zastanawiałaś się kiedyś, ile masz zdjęć na komputerze? A ile w telefonie? Podejrzewam, że  tysiące. A ile z nich wywołałaś? Chyba znam Twoją odpowiedź. Mam to samo. Nie wywołałam ani jednego zdjęcia z wakacji z ostatnich 4 lat. I obawiam się, że już tego nie zrobię.

Fotografia to moja pasja. Staram się robić zdjęcia dobrej jakości – skupiam się na odpowiednich kadrach, zwracam uwagę na światło, próbuję uwieczniać emocje. Mimo że wybieram tylko te najlepsze zdjęcia, to i tak mam ich pokaźną liczbę.  Jakiś czas temu postanowiłam sobie, że czas najwyższy zachować niezapomniane chwile nie tylko w komputerze, ale też na papierze.

Uwielbiam oglądać stare zdjęcia. W domu rodzinnym mam  wiele albumów z dzieciństwa. Często po nie sięgam i za każdym razem coś innego  zwraca w nich moją uwagę. Pamiętam, jak na studiach na jakichś ćwiczeniach mieliśmy w grupach wcielić się w postać powodzian, którzy mogą wnieść na łódź ratunkową tylko określoną liczbę rzeczy z listy, bodajże trzy na całą grupę! Wiadomo było, że fala powodziowa zaleje cały dom i niczego nie będzie można odratować. Co ja chciałam koniecznie zabrać? Nie śpiwór czy inny niezbędny przedmiot, tylko album rodzinny! 😉 Sentyment chciał wygrać nad zdrowym rozsądkiem i wolą przetrwania.

Jakiś czas temu stwierdziłam, że o ile zdjęcia z wakacji nie są aż tak ważne, o tyle zdjęcia ze ślubu, z okresu ciąży czy, w naturalnym następstwie, zdjęcia dziecka muszą być wywołane, bo są to chwile tak ulotne i piękne, że trzeba je uwiecznić w fizycznej postaci. Mój wybór padł na fotoksiążkę. Pierwszą stworzyłam po ślubie. Zachwyciłam się nią na tyle, że wiedziałam, że nie będzie to moja ostatnia fotoksiążka na półce. Kolejną wykonałam dla siostry z sesji ciążowej, którą zresztą sama jej zrobiłam. Następna zawierała  moje zdjęcia z brzuszkiem. Teraz stanęłam przed zadaniem stworzenia fotoksiążki, która podsumowałaby pierwsze 6 miesięcy mojego synka. Wcześniej korzystałam z oferty CEWE, ale teraz zdecydowałam się przetestować firmę Saal Digital Polska. I nie zawiodłam się. Fotoksiążka jest tak piękna, że jak ją po raz pierwszy zobaczyłam, łzy wzruszenia stanęły mi w oczach. Tak, wiem, to głównie z sentymentu, bo jest tam moje dziecko, ale jakość wykonania potęguje ten efekt.

Format
Fotoksiążki zawsze tworzę w formacie kwadratowym – łatwiej mi się wtedy projektuje układ zdjęć. Zdecydowałam się na format 28×28, ale dostępne są różne rozmiary w kwadracie, pionie oraz poziomie. Format wybiera się na samym początku projektowania, więc od razu wiesz, jaka jest cena wyjściowa produktu. Na tym etapie wybierasz również wstępną liczbę stron i w każdej chwili możesz dodawać kolejne. W mojej fotoksiążce użyłam 62 zdjęcia na 40 stronach.

Okładka i strony
Wybrałam fotoksiążkę z twardą, matową okładką SoftTouch, która w dotyku przypomina aksamit. Matowe są również strony, które mają subtelny i elegancki charakter. Strony i okładka są naświetlane na prawdziwym papierze fotograficznym, dzięki czemu kolory zdjęć odpowiadają rzeczywistości, a żywotność książki wydłuża się do 200 lat!  Strony są dość grube (0,34 mm), co z pewnością minimalizuje ryzyko przerwania papieru (przydatne, gdy do książki dobierze się dziecko!). Bardzo dużą zaletą, której niestety nie ma w innych posiadanych przeze mnie fotoksiążkach,  jest łączenie stron na płasko, dzięki czemu  nie widać zgięcia po środku. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo lubię zdjęcia wypełniające obie strony na raz.

Aplikacja
Program do samodzielnego tworzenia fotoksiążki jest bardzo prosty i intuicyjny. Wystarczy trochę poklikać metodą prób i błędów lub zerknąć do „Pomocy”. Mam już doświadczenie w projektowaniu albumu w innych aplikacjach, ale wiadomo, każda jest inna i do każdej trzeba się przyzwyczaić. Przydatne okazują się szablony z proponowanym układem zdjęć. Z reguły korzystam z nich, żeby zamieścić kilka zdjęć na stronie. Gdy chcę zdjęciem wypełnić całą stronę, wówczas wybieram opcję „Dodaj pole na zdjęcie”. Na każdym etapie tworzenia fotoksiążki możemy zmienić rodzaj okładki i papieru oraz dodawać strony. Po każdej zmianie automatycznie zmienia się również cena, więc cały czas mamy kontrolę nad dotychczas naliczoną kwotą.

Cena
Wybierając format fotoksiążki, rodzaj okładki i liczbę stron, od razu wiesz, ile zapłacisz. To Ty decydujesz, jaki masz budżet, czy chcesz większy czy mniejszy rozmiar, czy chcesz twardą czy miękką okładkę itd. Ty też decydujesz, ile ostatecznie książka będzie miała stron – czy będziesz się starać upchnąć wszystkie zdjęcia na minimalnej liczbie stron, czy pozwolisz sobie zapłacić za kolejne. Moja fotoksiążka kosztowała 270 zł, ale powtórzę jeszcze raz, że miała 40 stron i spory format. Mogłabym również wybrać format 19×19 z miękką okładką, zapłacić 100 zł i nadal byłaby to piękna pamiątka. Tak jak wspominałam, to Ty decydujesz, na ile możesz sobie pozwolić. Cena jest jednak porównywalna z podobnymi produktami na rynku, ale jakość jest z pewnością wyższa, choćby ze względu na to łączenie stron na płasko.

Termin realizacji
Orientacyjny termin dostawy gotowej książki poznajesz od razu już na etapie jej projektowania. Ja moją fotoksiążkę zrobiłam w piątek ok. 13:00, a już w sobotę dostałam maila, że książka została przekazana do wysyłki! Dotarła we wtorek, zatem realizacja książki była błyskawiczna. Do Świąt zostało jeszcze 10 dni, więc z pewnością zdążysz zrobić nie jedną książkę 🙂

Gorąco polecam fotoksiążki od Saal Digital Polska. To doskonała jakość wydruku, szybka wysyłka i łatwa w obsłudze aplikacja. Taka fotoksiążka będzie świetnym prezentem na zbliżające się Święta i nie tylko 🙂