Ostatnia wizyta w jednej z poznańskich galerii handlowych, a co za tym idzie, w pokoju dla matki z dzieckiem,   zadecydowała o powstaniu tego posta. Zabierałam się do niego już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz  tak sobie siedziałam, karmiłam, rozglądałam się wokół i przypominałam sobie inne tego typu miejsca. Przez ostatnie 8 miesięcy trochę ich odwiedziłam – w galeriach handlowych, hipermarketach, na stacjach benzynowych. Nie mówię tu o   toaletach,  do  których wstawiony jest przewijak, czy miejscach, gdzie przewijak stoi gdzieś na korytarzu – to szerszy temat, ale wiedzcie, że doceniam wszelkie próby stworzenia choć podstawowych warunków dla rodziców, byle by było czysto! Skupię się natomiast na  oddzielnych pomieszczeniach, które nazywane są pokojami dla matki z dzieckiem czy  też rodziców z dzieckiem. Bo skoro jest już do tego osobne lokum, to dobrze, by było odpowiednio zaprojektowane i zagospodarowane. A z tym niestety bywa różnie.

Fotokomórka w pokoju!
Kiedyś już poruszałam ten temat. To chyba największy absurd, z jakim się spotkałam jako mama. Taki w sumie śmieszny, bo za pierwszym razem śmiałam się przez łzy 😉 Co więcej, nie był to odosobniony przypadek, bo zdarzyło mi się to kilka razy w różnych miejscach! Niby wygodnie, intymnie, siedzisz sobie spokojnie, a tu nagle black out i zastanawiasz się, czy to prąd czy przysłowiowa żyłka. Czas zatem sprostować jedną rzecz, bo może ktoś tego nie wie: KOBIETA JAK KARMI, NIE CHODZI!  😀 Nie macha również nogami ani rękami. Siedzi spokojnie, a dziecko równie spokojnie sobie leży na jej kolanach i pije mleko.  Gdyby chociaż fotokomórka zadziałała na zwykłe machnięcie ręką. Ależ gdzie! Nie tylko musisz wstać, ale też kawałek się przejść lub pokopać nogą. Widzisz tę scenę oczyma wyobraźni? 😉 Gorszym rozwiązaniem byłoby tylko światło na hasło  😉

Przewijak do 10 kg
Oczywiście dobrze, że są ograniczenia wagowe, w razie, gdyby jakiemuś rodzicowi zachciało się na nim usiąść, ale 10 kg? Mój Tomek skończył 8 miesięcy i myślę, że dobił już do dyszki. I co teraz?  Ryzykujemy, że przewijak się zarwie?  Historia zna też przypadki, że dzieci rodzą się z pokaźną wagą – 7 kilo na starcie, czyli dychę osiągają, jak jeszcze nawet nie siedzą. Chyba pozostaje podłoga.

Krzesło z podłokietnikami
Nie żebym się czepiała! Najważniejsze, że to krzesło jest, ale jak już wydawać pieniądze, to na coś wygodnego, najlepiej przetestowanego przez mamę karmiącą 🙂 Niestety w tego typu fotelu matka z dzieckiem się nie mieści. Albo uderzy w oparcie łokciem, albo stopami dziecka, albo niestety jego głową.  Trzeba siadać bokiem, a wiadomo, że kilkanaście minut w takiej pozycji nie jest wskazane.

Brak toalety
Z jednej strony toaleta może niestety wpłynąć na zapach w pomieszczeniu, ale z drugiej, jest według mnie bardzo potrzebna. Co ma zrobić kobieta z wózkiem, która potrzebuje udać się do WC? Ma zostawić wózek poza kabiną czy załatwiać potrzebę przy otwartych drzwiach? A co w sytuacji, gdy są z nią większe dzieci? Świetnym rozwiązaniem jest mała toaleta, taka dla dzieci. Jej wielkość jest odpowiednia dla maluchów, które już wyrosły z pieluch, a i mama może z niej bez problemu skorzystać.

Brud i smród
Grzech główny pokoi dla matki z dzieckiem. O ile powyższe punkty można zrzucić na karb jakiegoś niedopatrzenia, o tyle  syfu, nie da się wytłumaczyć. To trochę z jednej strony brak szacunku dla drugiego człowieka, trochę lenistwo, trochę „wdupiemienie”. Strach usiąść na krześle, strach położyć gdzieś torbę i, co najważniejsze, strach położyć dziecko! Oczywiście zawsze kładę podkład do przewijania, ale zwinne rączki dziecka jak macki dotykają też tego, co poza nią. Do tego dochodzi wszechogarniający smród z brudnej toalety i  wolisz karmić na korytarzu pełnym ludzi.

To takie mniejsze i większe grzeszki pokoi dla matki z dzieckiem. Oczywiście bywają też takie, które są bardzo przyjazne, wręcz idealne –  jest czysto, komfortowo, jest toaleta, krzesło lub wygodny fotel z szeroko rozstawionymi podłokietnikami, jest rolka jednorazowego papieru do przewijania (w razie jakby ktoś nie miał swojego podkładu), są kolorowe rysunki, wieszaczki, kafelki czy dywaniki, które mają być dodatkową atrakcją dla starszych dzieci. Naprawdę niewiele trzeba, żeby to miejsce było przyjazne. Wystarczy trochę pogłówkować, wpuścić tam jakąś mamę na testy i przede wszystkim chcieć 🙂

A na koniec taka ciekawostka. Jako jeden z punktów chciałam dopisać jeszcze pokoje zamykane na klucz czy otwierane po wezwaniu ochrony czy kogoś z obsługi. Trafia mnie nieraz, jak muszę najpierw iść po kluczyk, tym bardziej jak jest to na dużej stacji benzynowej, gdzie po kluczyk trzeba iść do restauracji czy sklepiku, a Ty trzymasz w ręce fotelik ważący z dzieckiem ponad 10 kilo. Ostatnio jednak pani z ekipy sprzątającej wytłumaczyła mi, dlaczego te pokoje są zamykane. Otóż jak się okazuje, z racji tego, że są najczęściej dość przestronne, stają się miejscem schadzek. A dzieją się tam takie rzeczy, że pani się za głowę złapała. No, a my tam potem nasze dzieci kładziemy. Wolę jednak iść po ten kluczyk.

To by było na tyle. Dopisałybyście coś?

 

  • Brak miejsca na powieszenie kurtki czy płaszcza. Szczególnie teraz to dość niewygodne, a przecież wystarczy haczyk na ścianie!

    Toaleta w rozmiarze dziecięcym to pomysł wg mnie idiotyczny, tak jest w Ikei (mają osobne kabiny, do których można wjechać z wózkiem, i tam są sedesy takie malutkie właśnie). Może tatusiom będzie łatwo wcelować w takie coś, ale ja na stojąco nie sikam… 😉 Ja zwykle idę po prostu do WC dla niepełnosprawnych, parkuję wózek i załatwiam co trzeba.