Zmartwię Was, bo moja odpowiedź na to pytanie brzmi: „Nie wiem”. Naprawdę! Tomek od 2. miesiąca życia większość nocy przesypia bez żadnej pobudki. Czy to jednak moja zasługa? Nie sądzę, ale przedstawię Wam poniżej to, jak wygląda u nas usypianie Tomka. Może jednak uznacie, że coś, co my praktykujemy, sprawdzi się u Was. Ja jednak jestem bliska teorii, że każde dziecko jest inne, że jedno smacznie śpi, a inne przebudza się i tyle. Ale może warto porównać przypadek Tomka z innymi dziećmi, które ładnie śpią w nocy? Może jest jakiś wspólny mianownik? Mamy ładnie śpiących dzieci, dajcie znać w komentarzach, jak to wygląda u Was i czy jest jakiś punkt  pokrewny do mojego. Może będzie to klucz do rozwiązania zagadki 😉 No dobra, to najpierw krótko przedstawię, jak to wygląda u nas, bo to też nie jest tak, że każda noc jest przespana.

  • Tomek przesypia noce od 2. miesiąca życia. Teraz ma 9 miesięcy i nic się w tym temacie nie zmieniło.
  • Przespaną noc rozumiem jako ok. 8h ciągłego snu bez żadnej pobudki. U Tomka to często 10h 😀
  • Oczywiście nie każda noc jest w ten sposób przespana. Myślę, że na 7 nocy przesypia bez pobudki 5. W pozostałe noce budzi się raz, rzadziej 2 razy. Po krótkim karmieniu (piersią) śpi dalej, chyba że jest to 5 rano i jest na tyle wyspany, że ma ochotę na zabawę 😉

No to teraz, co robię:

KŁADĘ DZIECKO WTEDY, KIEDY CHCE SPAĆ
A nie wtedy, kiedy powinno iść spać. Tu Was zaskoczę, bo nie trzymam się sztywno żadnych godzin snu i nie wprowadzam stałych rytuałów. Owszem staram się, aby kąpiel była codziennie o określonej  porze (ok. 19:30), ale po niej zwykle po prostu patrzę na to, jak Tomek się zachowuje. Często daję się mu jeszcze wybawić i wymęczyć 😉 A potem pierś i spanie. Nie mamy stałego rozkładu dnia. To, o której Tomek ostatecznie idzie spać, zależy od tego, jak intensywny miał dzień oraz ile, o której i jak długie miał drzemki. A tu jest wolna amerykanka. Raz Tomek się zdrzemnie w samochodzie, raz nie, raz podczas spaceru, raz nie, raz śpi 1h, raz 3h. Po prostu patrzę na oznaki – marudzenie, brak zainteresowania czymkolwiek, tarcie oczu, uszu itp. oznaczają, że czas iść do jego pokoju i już go wyciszać. Wcześniej tego nie robię, bo nie ma sensu – po prostu nie mam ochoty siedzieć 2h u Tomka w pokoju, podczas gdy on jest w nastroju do zabawy. Gdy Tomek był mniejszy, zazwyczaj zasypiał koło 22:00. Obecnie, zakładając, że nie miał żadnej późnej drzemki, zasypia koło 20:30-21:00 i śpi do ok. 6:30-7:00 🙂

ODGAZOWUJĘ PRZED SNEM
Mówię tu o mniejszym dziecku, bo z 9-miesięcznym Tomkiem nie trzeba już tego robić. O tym, jak ważne jest odgazowanie dziecka i jak to robić, pisałam TU. Do 6. miesiąca bardzo tego pilnowałam, bo mały miał tendencje do kolek. Zwykle ta przypadłość pojawia się wieczorami, dlatego tak ważne jest, aby zapobiegać jej w ciągu dnia. Gazy, które  się nagromadzają i nie znajdują ujścia, mogą zakłócić sen dziecka, które będzie przebudzało się z głośnym płaczem. Niestety maluch często zasypia przy piersi i ciężko go odbić, ale można spróbować zrobić chociaż delikatną kołyskę „na śpiocha”. To ćwiczenie też znajdziecie TU. Często mi to pomagało przy Tomku.

KARMIĘ PIERSIĄ
Nie wiem, czy to pomaga czy nie. Z tego, co mi wiadomo, powinno być wręcz przeciwnie – dziecko często domaga się karmienia nocnego, bo jest w nim większe stężenie różnych wartościowych składników. Tomkowi najwyraźniej wystarcza to mleko, które wypije późnym wieczorem tuż przed snem. Daję mu  pić tyle, ile chce i tak długo, jak chce. Często zasypia przy piersi i po tym można poznać, że zasnął na dobre, że nie przebudza się po odłożeniu do łóżeczka.

POZOSTAWIAM PRZYTŁUMIONE ŚWIATŁO
Do 6. miesiąca życia Tomek spał w kołysce w naszej sypialni. Niemal przez cały ten czas zostawialiśmy włączone bardzo delikatne światło ledowe. Nie, nie dla dziecka. Dla mnie. Po prostu czułam się pewniej i bezpieczniej, gdy mogłam w każdej chwili zajrzeć do kołyski i sprawdzić, czy wszystko jest ok. Nie chciałam każdorazowo włączać światła. Po 6. miesiącu przenieśliśmy Tomka do jego pokoiku, gdzie z kolei włączam mu projektor, który nie tylko wyświetla gwiazdki i księżyc na suficie, ale, co najważniejsze, ma wbudowaną lampkę, której natężenie można regulować wedle potrzeb. Nie wiem, czy to światło ma jakikolwiek wpływ na  sen dziecka. Może być jednak tak, że gdy Tomek przebudzi się w nocy, to takie przygaszone światło pozwala mu ponownie zasnąć w  poczuciu bezpieczeństwa. Czy jednak mogło to zadziałać już u 2-miesięcznego dziecka? Wątpię.

Jak widzicie, nie są to niestworzone rzeczy. Ameryki nie odkrywam. Powyższe czynniki mogą, lecz nie muszą wpływać na sen dziecka. Co jednak muszę zaznaczyć, to to, że w naszym przypadku na pewno na sen Tomka nie ma wpływu to gdzie śpi, na czym śpi, z kim śpi, jaka jest temperatura w pokoju, czy jest wywietrzone czy nie, bo spał już w różnych warunkach (u jednych dziadków, u drugich, w hotelach, w szpitalu) i zazwyczaj wszędzie śpi bardzo dobrze. Oczywiście ważne jest, aby temperatura nie była za wysoka, żeby powietrze nie było zbyt suche itd., więc te czynniki warto sprawdzić w pierwszej kolejności, ale czy one  ostatecznie są decydujące? Nie sądzę. Tak naprawdę jedyne, co zakłóca sen Tomka, to intensywny katar, ale to też nie oznacza zarwanych nocy, tylko pojedyncze pobudki.

Nie wiem, czy Wam tym wpisem jakkolwiek pomogę. Tak, jak pisałam we wstępie, fajnie by było, gdyby mamy innych dzieci przesypiających całą noc podzieliły się w komentarzach swoimi doświadczeniami. Może uda nam się jakiś pomysł wypracować 🙂 Zachęcam gorąco!