Staramy się urozmaicać Tomkowi zabawy. Stawiamy na różnorodność bodźców i wielokierunkowy rozwój – czytamy książeczki, chodzimy na spacery, spędzamy czas na placach zabaw, inicjujemy spotkania z rówieśnikami, dajemy do zabawy przedmioty codziennego użytku, chodzimy na zajęcia dla dzieci, śpiewamy, tańczymy itd. Standard. Oczywiście Tomek ma też masę zabawek – niektóre my mu kupiliśmy, ale znaczną większość dostał w prezencie od rodziny i znajomych. Są wśród nich maskotki, pozytywki, klocki, piłki, grzechotki, instrumenty muzyczne, zabawki grające i świecące, zabawki interaktywne, drewniane, samochodziki itd. Generalnie Tomek bawi się wszystkim, szczególnie jeśli jest to dla niego nowość, ale jedne zabawki szybko rzuca w kąt i rzadko do nich wraca, a niektóre wręcz uwielbia i jak je widzi, to rzuca wszystko inne 😉 Jak zaraz zobaczycie, to nie są wymyślne, drogie zabawki, to niekiedy bardzo proste formy. Nie znajdziecie tu też niestety żadnych  modnych zabawek w stonowanych barwach w stylu scandi  – takie też mamy, bo nam – rodzicom – się podobają. Tylko czy podobają się takim małym dzieciom? Zaznaczę tylko, że do tego zestawienia wybrałam zabawki, którymi Tomek interesuje się najdłużej – już ok. pół roku, czyli jego zainteresowanie nie przemija po tygodniu, miesiącu czy dwóch.

Zapraszam na przegląd. Może znajdziecie jakąś inspirację przed Dniem Dziecka – kilka pierwszych pozycji jest dla dzieci 6m+, a ostatnie dla najmłodszych.

Gąsienica Chain-an-inchworm – K’s Kids (6m+)

Znalazła się na pierwszym miejscu, bo to nasz hit. To zabawka doskonała pod każdym względem. Tomek dostał ją od Dziadków, jak miał ok. 6 miesięcy i od tego czasu najchętniej sięga właśnie po nią. Co jest w niej takiego fajnego? Po pierwsze, składa się z kulek, które mieszczą się w małych rączkach. Po drugie, co na tym etapie rozwoju Tomka jest chyba najważniejsze, każda kulka ma zagłębienie i wypustkę do łączenia kulek ze sobą – taka wypustka jest idealna do gryzienia, więc sprawdza się przy ząbkowaniu. Po trzecie, główka gąsienicy i poszczególne człony nie mają żadnej dziurki, więc nadają się do kąpieli. Po czwarte, zabawka rośnie razem z dzieckiem – najpierw jest do chwytania, gryzienia, następnie do uczenia się kolorów, kształtów, liczenia oraz łączenia ze sobą elementów w różne konfiguracje, co uczy sprawności, precyzji i kreatywności. Niestety jak przeglądam polskie sklepy internetowe, ciężko ją znaleźć. Nie wiem, dlaczego u nas nie jest tak popularna. A może wykupiona? 😉 Gorąco polecam. To koszt ok. 60-70 zł, a dostajemy zabawkę na przynajmniej 2 lata.

Znalezione obrazy dla zapytania inchworm k's kidsźródło zdjęć: Amazon.in

Piłeczki

Piłeczki. Tak po prostu. Im prostsze, tym lepsze – mniejsze, większe, plastikowe, gumowe, do wyboru do koloru. Są lekkie, łatwo je chwycić i jeszcze łatwiej rzucić 😉 Obok gąsienicy, to ulubione zabawki Tomka.

Klocki SMIKI (6m+)

Miękkie, lekkie, kolorowe, materiałowe. Tomek po raz pierwszy zaczął się czołgać do wieży zbudowanej właśnie z tych klocków. Do tej pory uwielbia przewracać postawione z nich konstrukcje. Dzięki temu, że są lekkie, dziecko stosunkowo łatwo może je chwycić. No i nie robią hałasu, za co wdzięczni będą sąsiedzi 😉 Klocki w późniejszym wieku mogą również pomóc w nauce nowych słów, liter i kolorów, ponieważ na każdej ściance znajduje się inny obrazek. Klocki kosztują 50 zł, ale widzę, że obecnie na stronie Smyka jest promocja i są za 39,99. Kolejna niedroga zabawka, a z pewnością będzie wykorzystywana przez dłuższy czas.

Klocki odkrywcy – Fisher Price (6m+)

Też z kategorii „kolorowe” i „do budowania”. Klocki mają 5 rozmiarów – można je nakładać jeden na drugi lub chować jeden do drugiego. Tomek już kilka miesięcy temu się nimi zainteresował (łatwo je chwycić za ścianki), a teraz wykorzystuje coraz więcej ich funkcji – obecnie jest na etapie wkładania do nich piłeczek i innych zabawek. Jedyny minus – są z twardego plastiku, więc robią hałas na panelach 😉 Kosztują ok. 50 zł, ale też obecnie są w promocyjnej cenie za 32 zł na stronie Smyka (ale im reklamę robię ;)).

Ringrassel – Babylove (0+)

To propozycja dla najmłodszych dzieci. Jest to grzechotka w kontrastowych kolorach, która uczy koordynacji ręka-oko. Jej kształt jest idealny dla kilkumiesięcznych niemowląt, które uczą się chwytać przedmioty, a także tych, które ząbkują. Niestety z tego, co wiem, nie jest u nas dostępny, bo Babylove to marka własna  sieci sklepów DM w Niemczech. Kosztuje niecałe 3 euro. Dlaczego ta grzechotka znalazła się w moim zestawieniu? Tomek mimo że ma już prawie rok, nadal ją uwielbia i często się nią bawi. Pomaga mu też przy ząbkowaniu. Do tej pory można go nią uspokoić i odwrócić uwagę. Po jego reakcji rozumiem, dlaczego jest popularna w Niemczech.

Grzechotka (0+)

Niestety nie wiem, jaka to firma, ale wiem, co Tomek w niej tak lubi – wypustki! 🙂 Chodzi o te kolorowe i przezroczyste kule/półkule. Tomek miał sporo grzechotek, ale ta była jego ulubioną, bo mógł ją wykorzystywać do gryzienia. Bawi się nią (jeśli gryzienie i oblizywanie można nazwać zabawą ;)) już jakieś 8 miesięcy.

Miękka książeczka z piszczałką – Canpol Babies

To również propozycja dla najmłodszych –  jeśli spodziewasz się dziecka, masz noworodka, czy planujesz sprezentować jakiś drobiazg koleżance, która właśnie urodziła – warto kupić tę książeczkę. Kosztuje raptem ok. 10 zł (można ją dostać w wielu sklepach stacjonarnych i internetowych), a w porównaniu z innymi tego typu (a mamy kilka), jest atrakcyjna dla dziecka.  Ma  w sobie coś, że przyciąga uwagę Tomka odkąd skończył 3-4 miesiące.  Możliwe, że to za sprawą kontrastowych barw. U Tomka zainteresowanie zwykłymi książeczkami przychodzi falami. W jednym tygodniu jest zainteresowany, w innym już nie, a tą cały czas zdaje się być zaciekawiony.

To by było na tyle. Tomek niedługo kończy rok. Na pewno w kolejnych miesiącach jego preferencje się zmienią. Na pewno napiszę o tym osobny post.

A Wasze dzieci jakie zabawki najbardziej lubią?

  • Ciekawe, jak dzieci potrafią się od siebie różnić… Moje roczne uwielbia zabawki manipulacyjne i wydające dźwięki. Od paru miesięcy hitem jest patyk z kółkami do nakładania (mamy dwa, plastikowy i drewniany), pętla motoryczna z Ikei, no i piłki wszelkiego rodzaju. Ostatnio pojawił się też sorter (prezent na roczek), który ma kółka, więc jest fajny 😉

    Mamy też pchacz-wózeczek i wrzucanie do niego klocków oraz wywalanie ich potrafi trwać pół dnia. Na szczęście sąsiedzi nie zgłaszają zastrzeżeń 😉

    Co bym na pewno odradzała przyszłym rodzicom, to przytulanki, misie, lalki. Przyjdzie czas na takie zabawki, na razie to zbieracze kurzu, takie małe dzieci jeszcze nie umieją się nimi bawić. No, ale na zdjęciach słodko wyglądają 😛