Moja przygoda z karmieniem piersią trwała 13 miesięcy. Pierwszy miesiąc był dość trudny, kolejne  coraz lepsze, a końcówka to już w ogóle prawdziwy happy end. O tym w każdym razie będzie kolejny post już na dniach. W końcu mamy Światowy Tydzień Karmienia Piersią, więc nie może zabraknąć tego tematu na moim blogu 🙂

Przez 13 miesięcy przetestowałam różne produkty dla mam karmiących – jedne były bardziej praktyczne, inne mniej, ale kilka zwróciło moją szczególną uwagę. O tym dzisiejszy post.

 Biustonosz do karmienia BabyOno

Jak dla mnie produkt doskonały pod każdym względem. Co jest w nim takiego idealnego?

  • jest miękki i elastyczny – w ogóle go nie czuć na ciele, nie ma szwów, spokojnie można włożyć do niego wkładkę laktacyjną. Niezastąpiony przy nawale!
  • nie ma fiszbin – można w nim spać, co jest bardzo ważne podczas laktacji, szczególnie gdy piersi mocno nabrzmiewają przy większych odstępach między karmieniami
  • zapięcie miseczki jest w optymalnym miejscu – miałam różne staniki do karmienia, ale to zapięcie jest najwygodniejsze

Podejrzewam, że ten stanik może nie być idealnym rozwiązaniem na co dzień dla dziewczyn z większym biustem, które potrzebują lepszego wsparcia dla piersi, ale z pewnością będzie niezawodny w nocy.

Biustonosz BabyOno to według mnie konieczny element do spakowania do torby do szpitala. Jak sobie pomyślę, jakie ja staniki wzięłam ze sobą… Aż dziękuję Panu Bogu, że moja laktacja rozhulała się dopiero po powrocie do domu 😉 Staniki występują w 3 kolorach, kosztują ok. 70 zł za sztukę.

źródło: www.babyono.com

Wkładki laktacyjne Lansinoh

Wypróbowałam ok. 10 różnych rodzajów wkładek i szczerze mówiąc, żadne się nie umywają do wkładek Lansinoh. To, co jest ich zaletą, to:

  • nie przeciekają
  • są cienkie i miękkie
  • nie dają uczucia „upoconej” piersi, że się tak wyrażę
  • są dyskretne, nie mają dziwnych wypustków imitujących sutek 😉
  • i co najważniejsze, mają klej w dwóch miejscach, dzięki czemu wkładka się nie przesuwa i nie odkleja

Wkładki są często w promocji, w dość sporych opakowaniach. Kosztują ok. 25 zł za 60 sztuk.

źródło: www.lansinoh.pl

Sukienka Lady Day marki MORE FOR

Muszę się Wam do czegoś przyznać – jako mama karmiąca stworzyłam sukienkę Lady Day, która według mnie jest idealna dla mam karmiących. Strasznie mnie to irytowało, że większość sukienek dla mam karmiących to poliester, a do piersi trzeba się dostać gdzieś z boku albo trzeba rozpiąć niewygodny, kryty zameczek. Wzięłam sprawy w swoje ręce. Zdradzę Wam tylko, że to nie jedyny projekt – planuję kolejne, choć czasu mało 🙁 Na pewno nie zabraknie luźniejszych krojów, ale też sukienek na różne uroczystości – wesela czy chrzciny. Śledźcie mój profil na Instagramie i mocno trzymajcie za mnie kciuki 🙂 Można powiedzieć, że to takie moje hobby 🙂 To, na czym najbardziej mi zależy, to wygoda i naturalne, wysokiej jakości materiały przyjazne dla mam i dzieci. Na tę chwilę wypuściłam kilka rozmiarów Lady Day. Stworzyłam ją z myślą o mamach, które lubią chodzić w sukienkach na co dzień. Sukienka ma klasyczny, elegancki krój, ale za to dresowy materiał jest bardziej casualowy, dzięki czemu sukienkę można założyć na różne okazje. Powiem Wam szczerze, że widzę zainteresowanie wśród mam 🙂 Już śpieszę wytłumaczyć, dlaczego według mnie sukienka jest idealna:

  • ma praktyczne napy do wysokości pępka – można je rozpinać i zapinać jedną ręką! Drugą najczęściej trzymamy dziecko 😉 Łatwo też się dostać do biustonosza.
  • ma kieszenie, do których można włożyć telefon, smoczek czy chusteczkę.
  • jest z przyjemnego materiału dresowego linii Premium z certyfikatem Oeko-Tex, bezpiecznego dla mamy i dziecka. Skład materiału to 94% bawełna i 6% elastan, dzięki czemu sukienka jest elastyczna i dopasowuje się do różnych wielkości biustu. Nie zrobi się też „workowata” po utracie przez mamę wagi po ciąży.
  • ma rękawy długości 3/4, dzięki czemu nie trzeba ich podwijać do mycia rąk, przewijania, kąpieli dziecka itp. Można je natomiast podwinąć, aby nadać sukience bardziej luźnego i ozdobnego charakteru – wówczas od spodu widać „pętelkę” dresową. Dzięki takiej długości rękawom sukienka świetnie się sprawdzi w sezonie wiosennym, jesiennym i w chłodniejsze letnie dni.
  • jest odcinana w talii, dzięki czemu ładnie zasłania odstający po ciąży brzuszek.
  • ma rozkloszowany dół (z połowy koła), dzięki czemu nie jest opinająca i kamufluje pupę oraz uda, z którymi wiele mam walczy po porodzie (coś o tym wiem :)).
  • jest kobieca, ale też dziewczęca, co na pewno poprawi każdej mamie samopoczucie 🙂

Z okazji Światowego Tygodnia Karmienia Piersią sukienki są obecnie w promocji: 194,65 zł. Zapraszam do sklepu (na razie na DaWandzie): MORE FOR

Nakładki silikonowe Medela

Pamiętam, jak jakiś czas temu odpowiedziałam na pytanie jednej z mam w jakiejś grupie na Facebooku. Świeżo upieczona mama pisała, że jest w szpitalu po porodzie i jej dziecko nie potrafi chwycić piersi, nie wie, co zrobić, bo nie chce przechodzić na butelkę. Napisałam jej, żeby się nie poddawała i żeby sięgnęła po nakładki Medeli, które gorąco polecam, bo mi też pomogły w karmieniu. Moja odpowiedź spotkała się z reakcją admina tej grupy – dostałam info, że nie podajemy na forum nazw producentów (ok) i że tak w ogóle, to moja odpowiedź została usunięta, bo w tej grupie nie poleca się używania nakładek, bo są one niezgodne z zaleceniami WHO. Myślałam, że padnę. Jestem za naturalnym karmieniem, nie jestem za zbyt szybkim poddawaniem się i przechodzeniem na mleko modyfikowane. Jestem chodzącym przykładem na to, że DZIĘKI nakładkom karmiłam piersią 13 miesięcy, z czego TYLKO miesiąc z nakładkami! Tym oto sposobem admin grupy pozbył się osoby (bo już tam nie wróciłam), która mając wówczas ok. 12-miesięczne doświadczenie w karmieniu piersią, mogłaby realnie pomóc innej mamie. Moje perypetie związane z karmieniem piersią opisywałam już tu  Doradca laktacyjny – pomoc z nieba i tu  Jak odejść od karmienia przez nakładki.  Na pewno też wspomnę o tym w kolejnym poście. Powiem to jeszcze raz – dzięki nakładkom Medeli moje dziecko się NAJADAŁO! To jest najważniejsze! Nieważne, czy bezpośrednio z piersi, czy za pomocą nakładki. Zawsze powtarzam przyszłym mamom, żeby koniecznie zabrały ze sobą nakładki do szpitala, bo nigdy nie wiadomo, jak będą te początki wyglądały. Z karmienia przez nakładki zawsze można zrezygnować – wystarczy chcieć i się nie poddawać. A wracając do samych nakładek – te z firmy Medela dobrze przywierają do skóry, nie odklejają się i łatwo je nakładać. I pamiętajcie, że nakładki dobiera się nie do wielkości brodawki, tylko do wielkości buzi dziecka! Nakładki kosztują ok. 30 zł.

źródło: www.medela.pl

A u Was co się sprawdziło przy karmieniu piersią? Wiem, że wiele mam poleca poduszki do karmienia (te w kształcie litery „C”). U mnie to się absolutnie nie sprawdziło.

  • To Twoje sukienki! Wyglądają świetnie 🙂 Zaopatrzę się na jesień, jeśli nadal będę wtedy karmić 🙂

    Co do nakładek, to źle dobrane (za luźne, zbyt grube czy twarde) nie pozwalają na odpowiednią stymulację brodawki, przez co laktacja nie ma szans się rozkręcić, a wręcz przeciwnie, zanika. Wg mojej szkoły rodzenia to powinna być ostateczność i to zalecona przez doradcę. Tej mamie, o której piszesz, właśnie doradca by się przydał, bo nie widząc problemu, trudno go rozwiązywać 🙂

    Wracając do gadżetów, mnie w karmieniu początkowo bardzo pomagała poduszka (miałam kurę z La Millou, której używałam od połowy ciąży… do teraz). Kładłam ją sobie na kolanach, na niej dziecko i miałam wolne ręce, co w okresie noworodkowym, kiedy karmienie było jedno na dobę, było na wagę złota 😉 Pomagała też ochronić brzuch przed kopniaczkami małego ssaka. Wkładek laktacyjnych bardzo szybko przestałam używać.

    Z biustonoszy polecam Alles Mama, polska firma, niedrogie. Jakość nie powala, rozmiarówka też nie jest bardzo szeroka, ale są tanie, wygodne i dobrze podtrzymują 🙂 Noszę czwarty egzemplarz, bo rozmiar zmieniłam, wcześniej 75E, teraz 70E.